Czwartek 15 stycznia 2026 | Imieniny: Domosława, Makarego, D±brówki

Rejestracja Zaloguj się
RADIO KWIDZYNIAKÓW
AVIVA - SPRAWDZAMY JAKOŚĆ KWIDZYŃSKIEGO POWIETRZA - KLIKNIJ TUTAJ

Kultura > Wydarzenia

ZNIEWALAJĄCY CARLOS SANTANA

Już po raz siódmy w Dolinie Charlotty (w pobliżu Słupska) odbył się Festiwal Legend Rocka. Gwiazdami tegorocznej edycji byli Alice Cooper, John Mayall i Carlos Santana. Meksykański wirtuoz gitary przyciągnął do amfiteatru tłumy, które szczelnie wypełniły również przejścia pomiędzy sektorami. Wieczorna uczta muzyczna rozpoczęła się od uciążliwego upału a zakończyła w ciepłych strugach deszczu.

 

fot. Jerzy KonopskiJerzemu Konopskiemu z Kwidzyna udało się sfotografować Carlosa Santanę, który ku uciesze wszystkich niespodziewanie pojawił się w amfiteatrze

 

Jedynie podczas koncertu grupy Deep Purple w roku 2011 wszystkie miejsca były pozajmowane, ale wtedy widownia amfiteatru była prawie o połowę mniejsza. Carlos Santana dobrał tak repertuar, że nie powinno być nikogo niezadowolonego spośród wszystkich szczęśliwców, którzy mieli okazję obcować z mistrzem w sobotni wieczór. Istotny wpływ na to miał również znakomity kontakt gitarzysty z publicznością. Już na dwie godziny przed swoim koncertem Carlos pojawił się w amfiteatrze, aby dokładniej poznać to czarujące miejsce. Obecność jego wymusiła chwilową przerwę w występie grupy „Kruk”, lecz w żaden sposób nie zakłóciło to trwającego tam spektaklu. Tym bardziej, że zapowiedziano nieco szybsze rozpoczęcie koncertu gwiazdy wieczoru, ponieważ artysta sam zaproponował... wydłużenie jego do 2,5 godziny. I tak też się stało. Co mogli oglądać i słuchać przybyli do Doliny Charlotty przedstawiciele naszego grodu.

Około 12 tysięcy fanów bawiło się w przy dźwiękach emitowanych przez bardzo sprawny zespół Santany. Gitarzysta musiał być zachwycony, ponieważ cały amfiteatr falował przy latynoamerykańskich rytmach i to nawet przy spokojniejszych utworach. Jeszcze przed wyjazdem do Doliny Charlotty miałem sposobność obejrzeć koncert zagrany w tym samym składzie w San Francisco (z maja 2008 r.) i muszę przyznać, iż polska publiczność pląsała bardziej żwawo. A porównanie miałem, bo lista utworów była bardzo zbliżona.

Dolina była świadkiem wyjątkowego występu także z innego powodu. Muzyk w trakcie koncertu niespodziewanie zaprosił na scenę Mirosława Wawrowskiego, organizatora całego przedsięwzięcia i podarował mu gitarę oraz bukiet białych róż. Niezwykle skromny bohater nie powstrzymał emocji i po prostu rozpłakał się. Był to chyba najbardziej ekscytujący fragment pozamuzyczny w całej historii festiwalu.

Piękny koncert zakończył się w strugach ciepłego deszczu. Matka natura znakomicie uzupełniła nocne show.

Więcej w środowym wydaniu Pulsu Kwidzyna.

 


Oceń artykuł
Autor: Marek | Niedziela 4 sierpnia 2013 | 000 7258
FLP MAM PROGNOZA POGODY
Prawa autorskie 2010 - 2026 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem