Kultura > Wydarzenia
ZNIEWALAJĄCY CARLOS SANTANA
Już po raz siódmy w Dolinie Charlotty (w pobliżu Słupska) odbył się Festiwal Legend Rocka. Gwiazdami tegorocznej edycji byli Alice Cooper, John Mayall i Carlos Santana. Meksykański wirtuoz gitary przyciągnął do amfiteatru tłumy, które szczelnie wypełniły również przejścia pomiędzy sektorami. Wieczorna uczta muzyczna rozpoczęła się od uciążliwego upału a zakończyła w ciepłych strugach deszczu.
Jerzemu Konopskiemu z Kwidzyna udało się sfotografować Carlosa Santanę, który ku uciesze wszystkich niespodziewanie pojawił się w amfiteatrze
Jedynie podczas koncertu grupy Deep Purple w roku 2011 wszystkie miejsca były pozajmowane, ale wtedy widownia amfiteatru była prawie o połowę mniejsza. Carlos Santana dobrał tak repertuar, że nie powinno być nikogo niezadowolonego spośród wszystkich szczęśliwców, którzy mieli okazję obcować z mistrzem w sobotni wieczór. Istotny wpływ na to miał również znakomity kontakt gitarzysty z publicznością. Już na dwie godziny przed swoim koncertem Carlos pojawił się w amfiteatrze, aby dokładniej poznać to czarujące miejsce. Obecność jego wymusiła chwilową przerwę w występie grupy „Kruk”, lecz w żaden sposób nie zakłóciło to trwającego tam spektaklu. Tym bardziej, że zapowiedziano nieco szybsze rozpoczęcie koncertu gwiazdy wieczoru, ponieważ artysta sam zaproponował... wydłużenie jego do 2,5 godziny. I tak też się stało. Co mogli oglądać i słuchać przybyli do Doliny Charlotty przedstawiciele naszego grodu.
Około 12 tysięcy fanów bawiło się w przy dźwiękach emitowanych przez bardzo sprawny zespół Santany. Gitarzysta musiał być zachwycony, ponieważ cały amfiteatr falował przy latynoamerykańskich rytmach i to nawet przy spokojniejszych utworach. Jeszcze przed wyjazdem do Doliny Charlotty miałem sposobność obejrzeć koncert zagrany w tym samym składzie w San Francisco (z maja 2008 r.) i muszę przyznać, iż polska publiczność pląsała bardziej żwawo. A porównanie miałem, bo lista utworów była bardzo zbliżona.
Dolina była świadkiem wyjątkowego występu także z innego powodu. Muzyk w trakcie koncertu niespodziewanie zaprosił na scenę Mirosława Wawrowskiego, organizatora całego przedsięwzięcia i podarował mu gitarę oraz bukiet białych róż. Niezwykle skromny bohater nie powstrzymał emocji i po prostu rozpłakał się. Był to chyba najbardziej ekscytujący fragment pozamuzyczny w całej historii festiwalu.
Piękny koncert zakończył się w strugach ciepłego deszczu. Matka natura znakomicie uzupełniła nocne show.
Więcej w środowym wydaniu Pulsu Kwidzyna.
000
7258 - NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE:
- POMAGAMY 5-LETNIEJ AMELCE (102484)
- Patrycja Jarzynka - 15 lat - Prabuty (100626)
- MISS INTERNETU (rozpoczeliśmy... (95702)
- Karolina Chmielecka - 18 lat - Sztum (94676)
- Modernizacja linii kolejowej (92873)
- NAJWYŻEJ OCENIANE:
- OSTATNIE KOMENTARZE:
- WIĘCEJ





