Poniedziałek 16 lutego 2026 | Imieniny: Danuty, Julianny, Daniela

Rejestracja Zaloguj się
RADIO KWIDZYNIAKÓW
AVIVA - SPRAWDZAMY JAKOŚĆ KWIDZYŃSKIEGO POWIETRZA - KLIKNIJ TUTAJ

Puls Kwidzyna > Felietony

WADLIWY SYSTEM NAUCZANIA

System szkolnictwa jaki jest, każdy widzi. Nie każdy jednak dostrzega jego błędy i wady. Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, jak ogromny wpływ mają te błędy na prawidłowy rozwój ucznia i jego całe życie. To co wyniesie on bowiem ze szkoły kształtuje nie tylko jego wiedzę i umiejętności, ale przede wszystkim charakter, silną wolę i determinację w dążeniu do postawionych celów. Wszystko to wpływa następnie na odniesione przez ucznia sukcesy lub poniesione porażki w życiu dorosłym.

 

Szkoła uczy, wychowuje i przygotowuje uczniów do wejścia w dorosłe życie. Czas jaki dzieci spędzają w szkole sprawia, że zaraz po rodzicach, nauczyciele są dla nich najważniejszymi wzorcami, źródłem wiedzy i przykładem postępowania. Co jednak, jeśli to źródło samo w sobie jest błędne?

Nauczyciel posługujący się błędną wiedzą lub próbujący przekazać wiedzę w błędny sposób będzie wymagał od swoich uczniów zapamiętania jej w takiej formie, którą on sam zaakceptuje. Uczeń, chcąc zdać do następnej klasy i kontynuować naukę „zgodną z planem”, będzie pochłaniał błędną wiedzę, uważając ją za tą właściwą. Efektem tego będzie wykonanie planu minimum, czyli uzyskania promocji do klasy wyżej, przy jednoczesnym braku wiedzy właściwej. Wzorowe wyniki w szkole lub na studiach, rzadko kiedy przekładają się na sukces w życiu dorosłym. Dzieje się tak dlatego, że funkcjonując w dorosłym życiu, zawsze opieramy się na tym, czego nauczono lub nie nauczono nas w szkole. 

 

Najpoważniejsze błędy systemu szkolnictwa

 

Szkoły są niczym fabryki produkujące seryjnie jakiś produkt. Dlaczego tak mało osób osiąga sukces? Ponieważ realizując obecny system nauczania, z biegiem czasu, u dzieci zanika umiejętność dywersyjnego i konstruktywnego myślenia. Zaburzony zostaje ich prawidłowy rozwój, ponieważ zmuszane są reagować, nie w zgodzie z własną naturą, ale tak jak tego oczekuje nauczyciel. Powstaje dysonans między tym czego chce uczeń, a tym czego chcą jego rodzice i pedagodzy. Ponadto zmuszanie dzieci do zapamiętywania niebotycznych ilości pustych informacji, zakłóca pracę ich mózgu. Zamiast tego można by nauczyć je jak umiejętnie korzystać z możliwości mózgu i praktycznego wykorzystywania zdobytej wiedzy. Sformułowanie „może się wam to kiedyś przydać” dowodzi, że nauczyciele nie potrafią skonkretyzować własnych celów. Tak naprawdę sami nie wiedzą, czego chcą nauczyć dzieci.

Szkolne testy i zaliczenia w większości przypadków nie mają praktycznego przełożenia na potrzeby życiowe uczniów. Przytłoczeni nadmiarem informacji, zniechęcają się do dalszego rozwoju i pogłębiania swojej wiedzy. Efektywna nauka kończy się już na samym początku edukacji. Uczeń zaczyna traktować szkołę jako zło konieczne, narzucone nań z góry.

 

Recepta na wadliwy system nauczania

 

Wady i problemy jakie niesie ze sobą system szkolnictwa dostrzegł, już w latach czterdziestych XX wieku, Napoleon Hill – autor literatury osobistego sukcesu. Według niego antidotum na ogólno przyjętą, wadliwą formę nauczania, byłoby stworzenie systemu szkolnictwa, opartego na aktywnym nauczaniu, podczas którego uczniowie uczestniczyliby w różnego rodzaju zajęciach praktycznych, związanych z codziennymi problemami życiowymi. Sugeruje, żeby dzieci w szkołach uczyć jak zagospodarować swój czas, jak precyzyjnie określać swoje cele i jakie działania podejmować, żeby je osiągać. Twierdzi również, że powinno się nauczać dzieci o sile charakteru, nawyków dobrych lub złych oraz samokontroli i samodzielnego myślenia. Chcąc uchronić dzieci np. przed alkoholem i narkotykami nie powinniśmy im zakazywać i nakazywać, ale uświadamiać je o zgubnych skutkach nadużycia i uzależnienia.

 

Błędne podejście

 

Najpoważniejszym błędem systemu szkolnictwa jest podejście pedagogów do uczniów. Dzieci, które przychodzą do szkoły, traktuje się jak puste dzbany, które należy napełnić oliwą wiedzy – nudnej, ciężko przyswajalnej, zbyt obszernej i często bezużytecznej. Nauczyciele po kilkunastu lub kilkudziesięciu latach pracy popadają w rutynę. Nauka zamienia się w seryjną produkcję półśrodków, jakimi są średnio wykształceni absolwenci nie potrafiący znaleźć miejsca w rozwijającym się świecie. Efektem tego jest m.in. rosnąca liczba osób bezrobotnych.

Gdyby jednak każde dziecko potraktować niczym nieoszlifowany diament i nauczyć je rozwijać te umiejętności i talenty, które już w sobie posiada, przy jednoczesnym zachowaniu odpowiedniej ilości wiedzy teoretycznej, moglibyśmy w łatwy sposób odwrócić całą sytuację. Przypuśćmy, że w szkołach większość lekcji to zajęcia praktyczne, rozwijające kreatywność, efektywność oraz dywersyjne myślenie. Uczniowie od najmłodszych lat uczą się zarządzać swoim czasem, stawiać sobie cele i do nich dążyć, przy jednoczesnym rozwijaniu swoich pasji i talentów. Absolwenci tego typu systemu nauczania prawdopodobnie nie mieliby problemów z wejściem w dorosłość. Skoro kreatywnie rozwijali się przez cały czas szkoły, to jest prawie pewne, że podążą tym szlakiem również w dojrzałym życiu.

 

W dzisiejszych czasach kreatywne myślenie i dążenie do swoich celów ustępuje przyzwoleniu na przeciętność i podążaniu za szarym tłumem. Jest to efekt duplikacji, tego co każdy wynosi ze szkoły. Jeśli jako uczeń byłeś niczym nie wyróżniającym się dzieckiem bez pasji i celów, to niby dlaczego, w momencie gdy dojrzałeś, miałoby się to zmienić? Zarówno życiowy sukces jak i porażka, nie jest dziełem przypadku, czy jednorazowego czynu. To kwestia determinacji i przyzwyczajenia.

 

 


Oceń artykuł
Autor: Patryk Żaglewski | Czwartek 5 września 2013 | 003 17412
Ewa
08-09-2013, 09:28
IP: 83.11.23.22
Przeczytałam ten artykuł z zawodowej ciekawości. Żyję i pracuję w  naszym niedoskonałym systemie i jestem jego „produktem”, więc zainteresowała mnie diagnoza „wadliwego systemu nauczania”. Zwabiona tytułem szukałam jakichś rozwiązań „prawidłowego” systemu , poza zbiorem pobożnych życzeń oświatowych i wychowawczych znanych z  inauguracyjnych przemówień dyrektorów szkół. Autor powtórzył je wszystkie, a w trosce o  twórczy rozwój młodych proponuje: „nie powinniśmy im zakazywać i nakazywać, ale uświadamiać” . Jako receptę na odejście od rutyny i szarzyzny szkolnej wskazuje źródło swej wiedzy i  przykłady postępowania, które odnalazł w dziełach Napoleona Hilla – autora literatury osobistego sukcesu i apostoła sekty scjentologicznej. Hill jednoznacznie mówi o  źródłach swoich postulatów wychowawczych, których nauczył się od bezcielesnych istot duchowych podających się za Wielkich Mistrzów: „Raz po raz doświadczam, że niewidzialni przyjaciele szybują wokół mnie, nierozpoznawalni przez zwykłe zmysły. Dzięki mym badaniom odkryłem, że istnieje grupa dziwnych bytów, w których gestii jest szkoła mądrości [...] Szkoła ta ma swych mistrzów, którzy mogą opuszczać ciało i w jednej chwili przenosić się, gdziekolwiek chcą, [...] by bezpośrednio swym głosem udzielić poznania [...] Wtedy już wiedziałem, że jeden z tych Mistrzów przebył tysiące mil, przez noc, by pojawić się w mym gabinecie. Otrzymałeś prawo odkrycia innym Najwyższej Tajemnicy - mówił wibrujący głos.” Napisał znakomicie sprzedającą się własną biblię „Myśl … i bogać się” na czym skutecznie wzbogacił się wzorem autorów poradników: „Jak wygrać na loterii”.
Ewa
08-09-2013, 09:30
IP: 83.11.23.22
Zamieszczony tu artykuł jest albo wyrazem naiwności Autora albo zamówionym tekstem anonimowo sponsorowanym.
Działają już u nas mistrzowie podobnego „niewadliwego” nauczania (róbta co chceta), którzy myślą, myślą i  obiecując mlodym mrzonki wcale nie biednieją.
j-23
08-09-2013, 15:20
IP: 37.7.200.128
Najlepsza jest myśl o "zamówionym tekście anonimowo sponsorowanym". Gratuluję wyobraźni.
FLP MAM PROGNOZA POGODY
Prawa autorskie 2010 - 2026 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem