Kultura > Strefa niezależna
AMBASADOR KWIDZYNA - BEATA IWONA GLINKA
W pierwszą niedzielę stycznia w Piwnicy Kulturalnej miał miejsce jeden z koncertów charytatywnych dla Dominika. Beata Iwona Glinka przy okazji swojego świątecznego pobytu w rodzinnym gnieździe postanowiła wesprzeć tę niezależną inicjatywę. Ci, którzy uczestniczyli w tym kameralnym zdarzeniu artystycznym na pewno nie żałują.

Zaraz po kwidzyńskim koncercie udało nam się namówić artystkę na krótką rozmowę.
Jesteś solistką, kameralistką (m.in. członkinią prestiżowego Hellenic Contemporary Music Ensemble Theodora Antoniou) oraz muzykiem orkiestrowym. W którym z tych wcieleń czujesz się najlepiej?
- Lubię obydwie prace. W orkiestrze gramy repertuar od baroku po dwudziesty wiek, czyli też dzieła współczesne, ale mniej skomplikowane. W zespole staramy się wykonać nawet najbardziej trudną i eksperymentalną muzykę. Trudno mi porównywać te dwa miejsca, lubię oba.
Na początku listopada ubiegłego roku miałaś w Sopocie prestiżowy recital fletowy. Na ile takie koncerty są dla Ciebie nobilitujące?
- Wszystkie moje koncerty są dla mnie tak samo ważne, czy w Kwidzynie, czy w Bostonie, czy w Atenach.
W dniu 4 stycznia mogli posłuchać Ciebie mieszkańcy rodzinnego miasta. Czy to był pierwszy występ w Kwidzynie w XXI wieku? Dlaczego tak rzadko grasz w Kwidzynie?
- To był mój pierwszy występ po 22 latach. Nie wiem dlaczego, ale nie miałam szansy zagrać przez ten okres. Nowy dyrektor szkoły muzycznej - Pan Jarosław Golder bardzo mnie unika (wyjechałam za granicę za czasów Pana Ryszarda Głogowskiego). Obecny dyrektor nie zaprosił mnie na żadną uroczystość naszej szkoły. Pamiętał o moich rodzicach, jak szukał poparcia w ostatnich wyborach.
A miasto nie jest mną zainteresowane. W 1992 r. dostałam jedno z trzech grantów na najbardziej prestiżowym festiwalu muzyki współczesnej w Darmstadt. I wtedy otrzymałam w 1993 roku od miasta nagrodę „osobistość roku”. Przez 22 lata odniosłam mnóstwo sukcesów, grałam w Ameryce, Australii i w Europie, nagrałam 16 płyt (czekają następne). Ale niestety, miasto nie przypomniało sobie o mnie i chyba nie chce sobie przypomnieć. Obecnie chciałam zagrać dla Dominika koncert charytatywny i wykorzystać do tego jakieś miejsce, ale z rozmowy z panem z biura promocji miasta zrozumiałam, że nie jestem gościem mile widzianym. I się dziwię… ilu jest Kwidzyniaków, którzy promują swoje miasto na całym świecie?
Tym bardziej, że podczas koncertów wykonujesz utwory różnych kompozytorów z wykorzystaniem rozmaitych technik gry, co mogłoby mieć sporą wartość pedagogiczną dla uczniów kwidzyńskiej szkoły muzycznej.
- Spotkanie z uczniami dałoby im wiarę i nadzieję, że marzenia się spełniają.
Kiedy ponownie zawitasz do Kwidzyna? Pytam dlatego, ponieważ chętnie zajmiemy się organizacją „pełnometrażowego” koncertu. Jeżeli do tej pory decydenci nie zrozumieją pewnych rzeczy to zrobimy to bez ich udziału. Wszak jesteśmy wyjątkowym miastem...
- Nie mają dużo czasu. Myślę, że w lipcu lub sierpniu zawitam do rodzinnego miasta.
Jestem dobrej myśli. Dziękuję za rozmowę.
- Proszę za pośrednictwem gazety przekazać pozdrowienia dla wszystkich Kwidzyniaków.
Z artystką rozmawiał Marek Sidor
000
12658 - NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE:
- POMAGAMY 5-LETNIEJ AMELCE (102730)
- Patrycja Jarzynka - 15 lat - Prabuty (100840)
- MISS INTERNETU (rozpoczeliśmy... (96438)
- Karolina Chmielecka - 18 lat - Sztum (95404)
- Modernizacja linii kolejowej (93057)
- NAJWYŻEJ OCENIANE:
- OSTATNIE KOMENTARZE:
- WIĘCEJ





