Sobota 7 lutego 2026 | Imieniny: Romualda, Ryszarda, Sulisława

Rejestracja Zaloguj się
RADIO KWIDZYNIAKÓW
AVIVA - SPRAWDZAMY JAKOŚĆ KWIDZYŃSKIEGO POWIETRZA - KLIKNIJ TUTAJ

Kultura > Wydarzenia

ALICE HILL POCHODZI Z KWIDZYNA

30 kwietnia br. wydana została nakładem Novae Res powieść „Skazani” (pierwsza część cyklu „Przed Czasem”), której autorką jest Alice Hill – młoda pisarka, bardzo związana z Kwidzynem. Nie słyszeliście o niej? A może znacie Alicję Górską?


Mieszka teraz w Łodzi, ale nadal czuje się kwidzynianką. W Kwidzynie wszystko się zaczęło. To tutaj ma najbliższą rodzinę i przyjaciół a także ludzi, którzy ukształtowali jej osobowość.
- Największy wpływ na mnie miała moja nauczycielka z ogólniaka – Beata Szynkiewicz. To dzięki niej przejawiałam dużą aktywność i brałam udział w przeróżnych konkursach, odnosząc pierwsze sukcesy – mówi nam Alicja.
Na końcu książki znalazły się podziękowań wśród nich takie zdanie: „Dziękuję więc pani Beacie S., wspaniałemu człowiekowi i doskonałemu pedagogowi, bez którego z pewnością trafiłabym na studia ścisłe, a nie humanistyczne (i wyleciałabym z nich po pierwszym semestrze, bo umysł ścisły ze mnie żaden)”.
Studiując zajmuje się przeróżnymi sprawami. Prowadzi swój blog, ale również pisze dla innych recenzje filmów i książek. W końcu zdecydowała się napisać swoją książkę i... jest z tego powodu bardzo szczęśliwa i dumna.

Skazani na „Skazanych”

- Moja debiutancka powieść to pierwszy tom trylogii „Przed Czasem”, którą wydano pod moim pseudonimem artystycznym - „Alice Hill”. Gorąco zachęcam do zakupienia tej książki. Nawet, jeżeli nie jest w Waszym guście. Nawet, jeżeli nie lubicie romansu. Nawet, jeżeli nie lubicie fantasy. Ze „Skazanymi” jest trochę tak, że należą i nie należą do tych gatunków. Dlaczego? Tego dowiecie się jedynie po nich sięgając. A żywię głęboką nadzieję, że to zrobicie. Wszystko zaczyna się od debiutu, wszystko zależy od debiutu. To Wy możecie sprawić, że to „wszystko” będzie niesamowite – rekomenduje Alicja.
Ciekawostką jest zapewne udział w projekcie Marty Kreczmer, która w swoim życiu miała krótki epizod związany z naszym miastem, ponieważ uczęszczała razem z autorką „Skazanych” do tego samego liceum. To ona stworzyła wszystkie ilustracje i to podobno w rekordowo krótkim czasie, jednocześnie studiując i pracując.
Wśród recenzji filmowych napisanych przez Alicję znaleźliśmy taki fragment dotyczący jej samej: „Każdy ma swoje guilty pleasures. Niektórzy opychają się pączkami do bólu brzucha, niektórzy czytają Harlequiny z wypiekami na twarzy, niektórzy… (tu wstaw swoją zakazaną przyjemność). A ja? Ja oglądam wszystko, co związane z aniołami, demonami i szeroko pojętymi „naukami” tych dziedzin – angelologią i demonologią. Nawet największe koszmary logicznego myślenia i najabsurdalniejsze pomysły twórców literatury, filmów czy seriali. Skąd ta fascynacja? Wiedzy o źródłach nie mam. Zwłaszcza, że jestem ateistką i podchodzę do tych figur tak, jak zwykło się podchodzić do innych mitycznych stworzeń, np. z mitologii greckiej czy rzymskiej”.
(źródło: filmaster.pl)

Inni o książce

Polecam tę książkę obowiązkowo tym, którzy w głębi serca paranormal romance nadal kochają, którzy darzą ten gatunek sentymentem tak ogromnym jak ja. Ale jeśli wzdrygasz się raz po raz, słysząc tę nazwę, nie bój się. Jest tu ziarno Young Adult, dobrze rozwinięty wątek psychologiczny, tysiące stron thrillera i odrobina szkolnych podziałów. Jest tu rzadki motyw biblijny – rzeczy, o których na religii się nie mówi, albo te ukazane z trochę innej perspektywy. Są tu nadprzyrodzone istoty, chociaż bardzo mało i bardzo rzadko. Niesamowicie intrygujące zakończenie i napływające raz po raz pytania z nim i całą resztą książki związane, ciekawią mnie niezmiernie. I tak, nie mogę doczekać się kolejnego tomu. I nie boję się, że do tamtego czasu mogę wszystko zapomnieć. Tę książkę mogłabym przeczytać jeszcze wiele razy. Jest fascynująca.
(źródlo: Natalia P z bloga Książka Uskrzydla)

Życie zamknięte w smaku
To kolejny wątek związany z Alicją Górską. Nasza bohaterka założyła bloga jak sama określa „z powodu miłości”. Przyznała się na forum internetowym: „Zastawiłam półki kucharskimi książkami, a od wpatrywania w programy kulinarne zaczerwieniły mi się oczy. Katowałam rodzinę i znajomych paplaniną o cudowności sztuki kulinarnej, o nowych przepisach, o smakach i niezwykłych produktach”. To był początek „Życia zamkniętego w smaku” - miejsca, które warto odwiedzić.
- Taką poznacie mnie. Trochę niepoukładaną, trochę spragnioną czynienia rzeczy wielkich, trochę chaotyczną, wiecznie zabieganą. Kocham improwizację. Fuzję smaków i zapachów. Czarowanie w kuchni – podsumowuje młoda pisarka.


Alice Hill

FRAGMENT POWIEŚCI „SKAZANI”

– Przykro mi Henry, ale nie jest gotowa.
– Tak. Teraz to widzę. Miałeś rację. Może nie powinienem, ale… Tyle lat? Chciałem spróbować, od jakiegoś czasu obserwowałem, że…
Przestałam słuchać doktora Bernsteina, bo gdy mój wzrok zatrzymał się na kobiecie (przyglądałam się jej bardzo niechętnie, z mieszaniną strachu i ciekawości, tak naprawdę wcale nie chciałam na nią patrzeć, ale wrodzona dociekliwość nie pozwalała zignorować jej obecności) wydała mi się dziwnie znajoma.
Oddychała ciężko, rzężąc. Najpewniej z powodu przeforsowania po wrzaskach. Stała pochylona, niemal wisząc w żelaznym uchwycie sanitariuszy. Dostrzegałam jednak miodowy odcień jej nieco chropowatej skóry i najciemniejsze – chociaż bardzo zaniedbane i poprzetykane siwizną – włosy, na jakie kiedykolwiek przyszło mi patrzeć. Znałam tę głęboką barwę. Widziałam ją już u… Adána.
Czy to mogła być jego matka? Kobieta, która próbowała popełnić samobójstwo, jednocześnie uśmiercając swoje kilkuletnie dziecko? Poczułam zimno w koniuszkach palców. Chłód przepełznął po moich plecach. Chciałam odwrócić wzrok, ale dokonane odkrycie sprawiło, że zaczęłam wpatrywać się w nią intensywniej. Toczyłam bój z gałkami ocznymi, gdy matka Adána podniosła głowę.
– Ty… – wycharczała.
A potem wszystko rozegrało się w błyskawicznym tempie. Kobieta wyrwała się rozluźnionym pozornym spokojem sanitariuszom i rzuciła w moim kierunku. Spętana kaftanem nie mogła jednak utrzymać równowagi, więc runęła na podłogę tuż przed moimi stopami. Na przemian jęcząc i kaszląc, podrygiwała jak wyrzucona na brzeg ryba.
– Przeklęta! Zła! – Wyrzucała z siebie kolejne wyzwiska, pryskając śliną we wszystkich kierunkach.
Podkuliłam się na krześle niezdolna do wypowiedzenia żadnego słowa, czy podjęcia sensowniejszej próby ucieczki. Sanitariusze po pierwszym szoku ruszyli w kierunku prychającej jak rozwścieczona kotka kobiety.
– Molly… – W głosie doktora Bernsteina dało wyczuć się zmęczenie i smutek.
Spojrzała na niego. Najpierw wymawiała wulgaryzmy coraz ciszej i spokojniej, a później zaniosła się płaczem i zaczęła przepraszać. Szeptała prośbę o wybaczenie z pasją, kiwając się w uścisku sanitariuszy. Oczy miała zamknięte. Ślina wyciekała kącikami ust i naznaczona bąbelkami powietrza wisiała na linii brody. (...)

Oceń artykuł
Autor: kasa | Czwartek 11 czerwca 2015 | 000 12171
FLP MAM PROGNOZA POGODY
Prawa autorskie 2010 - 2026 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem