Puls Kwidzyna > Wstępniaki
W KWIDZYNIE JAK W WILKOWYJACH? (WSTĘPNIAK)
Mamy za sobą wiekopomną sesję rady miasta, na której po 26 latach ślubowanie burmistrzowskie składała inna osoba niż dotychczas. To konsekwencja rozstrzygnięcia wyborczego i jednocześnie spektakularnego sukcesu niezależnego kandydata. Jednak po inauguracyjnym spotkaniu rajców trudno nie dostrzec, że burmistrzowi Sebastianowi Kasztelanowi nie będzie łatwo. Koalicja PKO - Lewica oprócz przewodniczącego rady - Andrzeja Krzysztofiaka uzyskała wiceprzewodniczących: Mariusza Wesołowskiego i Agnieszkę Perehudę. Jako trzeci wiceprzewodniczący wybrany został Józef Pomykacz (PiS). Niestety, drugi co do wielkości klub - KWW Kwidzyniacy ponownie poza prezydium rady.
Wcześniejsze zapewnienia byłego burmistrza o chęci współpracy można włożyć między bajki. Po dwóch sesjach widać wyraźnie, że dyktat jednej strony przybrał ogromne rozmiary. Nie jest to moje jednostkowe odczucie, ponieważ obserwujący obrady dochodzą do podobnych wniosków. Co potwierdza m.in. komentarz z FB zamieszczony przez Panią Kasię:
Nie spałam pół nocy oglądając tę historyczną sesję. Ciężką atmosferę i wzajemną niechęć można było wyczuć nawet przez ocean. Włączyłam transmisję dając każdemu równe szanse. Jakże szybko jednak okazało się, że w polityce liczą się głównie układy i wendeta, a nie mieszkańcy. Smutek i rozczarowanie.
Ludzi poznajemy lepiej po ich czynach niż po słowach. Dlatego trzeba obserwować poczynania radnych, którzy sprawują zaszczytną funkcję w imieniu mieszkańców a nie swojego partykularnego interesu. Jestem pewien, że będziemy świadkami wielu metamorfoz i ciekawych rozgrywek. Mam też nadzieję, że rozsądek ostatecznie weźmie górę i nie straci na tym ta nasza lokalna społeczność.
Na razie wygląda to nieciekawie. Elementów groteskowych mamy bezliku, ponieważ trzeba dopasować się do zupełnie nowej rzeczywistości a stary gorset jest coraz bardziej ciasny i ogranicza swobodę ruchów. Nie zazdroszczę „premierowym radnym”, bo czeka ich lekcja demokracji, która nie ma wiele wspólnego ze szczytnymi ideami. Większość z nich popłynie z prądem i wszelkie wątpliwości odłoży na bok.
Jeszcze posłużę się jednym cytatem. Trafne skojarzenie wydaje się mieć Pan Andrzej:
U nas w Kwidzynie dzieje się podobnie jak w Wilkowyjach w kultowym serialu telewizyjnym „Ranczo”. Tam też wójt Kozioł przegrał wybory na wójta gminy, ale jego poplecznicy wybrali go na przewodniczącego Rady Gminy. W Kwidzynie Krzysztofiak przegrał wybory na burmistrza, ale jego poplecznicy w „nagrodę” wybrali go na przewodniczącego Rady Miasta. Oby dalszy scenariusz się nie spełnił, wiemy do jakich stanowisk doszedł Kozioł. Ciekawe, kto w Kwidzynie pełni rolę wrednego Czerepacha. Mam pewne przemyślenia, ale zostawię je dla siebie. I tak zbliżyliśmy się do telewizyjnych Wilkowyj, gdzieś na Podlasiu. Ale my mieszkańcy Kwidzyna mamy większe ambicje.
Czytając pierwszy raz powyższy tekst skupiłem się bardziej na żartobliwym tonie, lecz głębsza analiza wprowadziła mnie w zupełnie odmienny nastrój. Taka też chyba będzie kwidzyńska rzeczywistość. Dywersja zamiast porozumienia.
002
6353 - NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE:
- POMAGAMY 5-LETNIEJ AMELCE (102730)
- Patrycja Jarzynka - 15 lat - Prabuty (100840)
- MISS INTERNETU (rozpoczeliśmy... (96438)
- Karolina Chmielecka - 18 lat - Sztum (95404)
- Modernizacja linii kolejowej (93057)
- NAJWYŻEJ OCENIANE:
- OSTATNIE KOMENTARZE:
- WIĘCEJ






IP: 83.25.21.164
IP: 195.60.242.73
wice!
zasłużyło się w końcu po latach ,, ciężkiej " pracy i kraina miodem i mlekiem przed nami
a co z pisemkiem ???