Czwartek 15 stycznia 2026 | Imieniny: Domosława, Makarego, D±brówki

Rejestracja Zaloguj się
RADIO KWIDZYNIAKÓW
AVIVA - SPRAWDZAMY JAKOŚĆ KWIDZYŃSKIEGO POWIETRZA - KLIKNIJ TUTAJ

Puls Kwidzyna > Felietony

GŁOWA NA MISIE CZY W CHMURACH?

Marek SidorPod moim „pożegnalnym” postem na FB, który został udostępniony w kilku miejscach, Norbert zamieścił komentarz, zawierający zdjęcie obrazu ukazującego historię ścięcia Jana Chrzciciela. Raczej nie przez przypadek, ponieważ zgładzony był prorokiem bezkompromisowym, upominającym grzeszników, faryzeuszy i możnych. Znaczenie tej historii gloryfikuje głoszenie prawdy bez względu na konsekwencje. Przede wszystkim ujawnia moralne zepsucie dworu Heroda: pychę, intrygę, nadużycie władzy. Stanowi zwiastun losu Jezusa – również niewinnego proroka, który zostanie zabity przez decyzję polityczną i tchórzostwo rządzących.

Choć życie Jana Chrzciciela osadzone jest w kontekście religijnym, to przesłanie, jakie niesie, ma wymiar uniwersalny - dotyczy odwagi, pokory i wierności wartościom nawet w obliczu przeciwności. Takie stosowanie symboliki ze świadomością celu pozwala nadać przekazowi głębię, spójność i prawdziwe znaczenie. W szczególności pomaga wyrazić to, czego nie da się powiedzieć dosłownie.

Dlaczego temu zagadnieniu poświęcam tak dużo miejsca? Ponieważ chcę zwrócić uwagę, że symbolika często staje się językiem odwagi, gdy prawdy nie można wypowiedzieć wprost. To nie tylko estetyczny zabieg, ale także strategia przekazania sensu - sposób, by mówić o tym, co istotne, nie narażając się bezpośrednio na cenzurę, odrzucenie czy represje. Niestety, żyjemy w czasach, w których słowo (z różnych powodów) traci na znaczeniu, a symbol staje się językiem prawdy.

Z tego powodu inteligentne wykorzystanie symboliki ma ogromny sens. Prawda może istnieć nawet wtedy, gdy nie da się jej wyartykułować otwarcie. Jednak jest też druga szkoła, która jednoznacznie opowiada się za prostym i wyraźnym przekazem. „Nie ma co owijać w bawełnę” - nie należy ukrywać prawdy lub łagodzić słów – trzeba mówić prosto z mostu. Taki bezpośredni, jednoznaczny sposób komunikacji upraszcza przekaz, eliminuje wieloznaczność i niedomówienia, ale też ogranicza pole do interpretacji. Zatem, ma istotną przewagę nad wcześniej wspomnianą symboliką. Jest jasny i szybki w odbiorze, minimalizuje ryzyko nieporozumień. Ma też mankamenty, bo jest mało finezyjny, często pozbawiony emocjonalnej głębi. Co istotne, nie pobudza wyobraźni adresata i może być odbierany jako zbyt ostry lub pozbawiony kultury słowa.

Osobiście jestem zwolennikiem konkretnej transmisji (szczególnie w relacjach służbowych), lecz gdy nie działam pod presją czasu to metafora bierze u mnie górę. Przekaz symboliczny budzi emocje, zaciekawia, tworzy wielowarstwowy sens. To taka umiejętna gra słów, która i tak doprowadza uczestników do właściwego miejsca. Warto przy tym zaznaczyć, iż najbardziej mistrzowskie komunikaty łączą obie formy: zaczynają się od konkretu, ale zostawiają miejsce na interpretację. Dlatego trochę żałuję, że w naszej kwidzyńskiej rzeczywistości dosłowność przegrywa z symboliką i musimy dać odbiorcom więcej do myślenia. Stąd wiele zamieszczanych tu treści będzie niejednokrotnie ocierać się o ironię i aluzję.

Oceń artykuł
Autor: Marek Sidor | Czwartek 11 grudnia 2025 | 000 386
FLP MAM PROGNOZA POGODY
Prawa autorskie 2010 - 2026 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem