Wtorek 17 marca 2026 | Imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Rejestracja Zaloguj się
RADIO KWIDZYNIAKÓW
AVIVA - SPRAWDZAMY JAKOŚĆ KWIDZYŃSKIEGO POWIETRZA - KLIKNIJ TUTAJ

Puls Kwidzyna > Felietony

O GRANICACH I BRAKU KULTURY

Marek SidorCoraz częściej mam wrażenie, że w publicznej dyskusji nie spieramy się już o racje, lecz o to, kto głośniej i boleśniej potrafi uderzyć słowem. Jest coś znamiennego w internetowych dyskusjach: im mniej argumentów, tym więcej emocji. Zamiast rozmowy – przezwiska. Zamiast faktów – insynuacje. Zamiast nazwisk – zdrobnienia i celowe przekręcenia. Jakby język stawał się narzędziem nie do komunikacji, ale do pomniejszania.  

Zawsze zastanawiało mnie, skąd bierze się potrzeba pisania cudzych nazwisk małą literą, albo przekręcania albo zastępowania ich przezwiskiem. To przecież nie skrót myślowy. To gest. Symboliczny. Mały, ale znaczący. Taki, który zamiast umniejszać drugiego człowieka, obnaża brak kultury tego, kto go używa.  

I tu pojawia się pytanie: co z tym zrobić? Najpierw myślałem, że trzeba odpowiadać. Prostować. Tłumaczyć. Pokazywać dane, linki, dokumenty. A czasem nawet – przyznam – odgryźć się. Bo przecież człowiek też ma sprecyzowane granice. Tylko, że każda taka odpowiedź kończyła się tak samo - większym chaosem. Głośniejszym tonem i ciągłym powtarzaniem tych samych „mądrości”, które nie miały nic wspólnego z konkretnym tematem.  

Z czasem dotarło do mnie coś prostego, choć wcale nie łatwego do zastosowania - najskuteczniejszą odpowiedzią nie jest riposta. Jest nią granica, która nie krzyczy. Nie obraża. Nie musi nikogo upokarzać, żeby była czytelna. Granica jest spokojna. I przez to – paradoksalnie – bardzo stanowcza. Najważniejsze, iż nie polega ona na tym, żeby udowadniać komuś, że się myli. Polega na tym, żeby powiedzieć: „takiej formy rozmowy nie akceptuję”. I na tym właściwie trzeba poprzestać!  

Przecież nie każda wypowiedź jest zaproszeniem do dialogu. Czasem jest tylko próbą prowokacji. A prowokacja żyje wyłącznie wtedy, gdy dostaje emocje w odpowiedzi. Kiedy przestajemy reagować na zaczepki, a zaczynamy reagować na standardy - zmienia się dynamika rozmowy. Nagle nie chodzi już o to, kto kogo, tylko o to, jak rozmawiamy. A to zupełnie inna liga.  

Można się różnić. Można ostro krytykować, pytać, nie zgadzać się. Ale wciąż można to robić w sposób, który nie wymaga odbierania komuś godności. Nazwiska z małej litery, przezwiska i insynuacje nie są „odwagą w sieci”. Są jej brakiem i najbardziej obnażają autora takich tekstów (komentarzy).  

Dlatego dziś, zamiast odpowiadać na każdą zaczepkę, wolę powiedzieć jedno zdanie – i na nim skończyć. Bez gniewu i bez potrzeby ostatniego słowa, bo granica postawiona spokojnie mówi więcej niż setki komentarzy napisanych w emocjach. I co ciekawe – czasami działa. Od razu, albo po czasie. Bywa, że nie działa wcale, ale wtedy przynajmniej wiem jedno - to nie ja obniżyłem poziom rozmowy. A to, wbrew pozorom, bardzo dużo i… żyje mi się z tym dobrze.  

Co ważne, odrzucenie agresywnej formy wypowiedzi nie ma nic wspólnego z poglądami politycznymi. Rozsądni ludzie potrafią nie zgadzać się z decyzjami, a jednocześnie nie akceptować języka pogardy – nawet wtedy, gdy pada on ze strony osób myślących podobnie jak oni sami. Bo wspólne poglądy nie usprawiedliwiają braku kultury, a przestrzeń publiczna nie jest miejscem na odreagowywanie własnych frustracji – niezależnie od tego, po której stronie sporu stoimy.

Oceń artykuł
Autor: Marek Sidor | Poniedziałek 23 lutego 2026 | 000 186
FLP PROGNOZA POGODY MAM
Prawa autorskie 2010 - 2026 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem