Puls Kwidzyna > O tym się mówi
CZAS NA NOWE OTWARCIE „KWIDZYNIAKÓW”
Dwa lata temu doprowadzili do zmiany burmistrza Kwidzyna. Dziś sami stoją przed pytaniem o własną przyszłość. Po czterogodzinnym otwartym spotkaniu odpowiedź wydaje się jasna: idea „Kwidzyniaków” ma przetrwać, ale ruch musi wrócić do zasad, na których został zbudowany.
Otwarte spotkanie zorganizowane 23 lipca przez Marka Sidora nie miało charakteru oficjalnego zebrania KWW Kwidzyniacy. Było raczej próbą odpowiedzi na pytanie, co pozostało z obywatelskiego projektu, który w 2024 roku doprowadził do jednej z najważniejszych zmian politycznych w Kwidzynie od wielu lat. I - co być może najważniejsze - czy ludzi, którzy nadal wierzą w jego pierwotne założenia, stać na rozpoczęcie wszystkiego niemal od nowa.
Gospodarz spotkania zaprosił mieszkańców do rozmowy o przyszłości lokalnej wspólnoty samorządowej, stawiając jednocześnie pytanie, czy oddolny ruch społeczny „Kwidzyniacy” ma jeszcze szansę odzyskać swój dawny blask. Jak się okazało - zdaniem zdecydowanej większości uczestników ma. Pod jednym jednak warunkiem: musi wrócić do swoich korzeni.
Od 25 konkretów do pytania: co poszło nie tak?
Spotkanie rozpoczął i prowadził Norbert Cesarz, do niedawna pracownik zespołu promocji Urzędu Miejskiego w Kwidzynie. Na początku przypomniał i odczytał 25 konkretów wyborczych Sebastiana Kasztelana - program, z którym kandydat „Kwidzyniaków” szedł do wyborów i dzięki któremu przekonał większość głosujących mieszkańców.
Było to dobre wprowadzenie do zasadniczej części dyskusji. Rozmowa bardzo szybko przestała bowiem dotyczyć wyłącznie pojedynczych obietnic. Uczestnicy próbowali odpowiedzieć na znacznie ważniejsze pytanie: dlaczego dwa lata po wyborczym sukcesie środowisko, które doprowadziło do zmiany burmistrza Kwidzyna, znalazło się w głębokim kryzysie?
W spotkaniu uczestniczyli mieszkańcy, przedstawiciele różnych środowisk oraz samorządowcy. Z punktu widzenia dyskusji o przyszłości „Kwidzyniaków” szczególne znaczenie miała obecność przedstawicieli tego środowiska: dwóch radnych miejskich oraz jedynego radnego KWW Kwidzyniacy w Radzie Powiatu Kwidzyńskiego. Dzięki temu rozmowa o kondycji ruchu nie była prowadzona wyłącznie przez osoby stojące dziś poza jego formalną reprezentacją samorządową. Dominowało przekonanie, że sama koncepcja ponadpartyjnego, lokalnego ugrupowania wyborczego była i nadal pozostaje wartościowa. Problemem nie okazała się więc idea „Kwidzyniaków”, lecz sposób, w jaki została ona wykorzystana po zwycięskich wyborach.
„Zgniły kompromis”
Najbardziej krytycznie pierwsze dwa lata nowej kadencji oceniał gospodarz spotkania. Marek Sidor, były zastępca burmistrza Kwidzyna, mówił o przyjęciu przez Sebastiana Kasztelana koncepcji, którą określił mianem „zgniłego kompromisu”. W jego ocenie po wyborach nie doszło do oczekiwanej przez część wyborców rzeczywistej zmiany sposobu zarządzania miastem. Nowy burmistrz, zamiast konsekwentnie budować własne zaplecze i realizować program środowiska, dzięki któremu wygrał wybory, zdecydował się na daleko idącą współpracę z dotychczasowym układem politycznym.
Sidor przedstawił również uczestnikom okoliczności swojego odejścia z Urzędu Miejskiego, a właściwie odwołania ze stanowiska pierwszego zastępcy burmistrza. Jednocześnie zaznaczył, że źródła obecnego kryzysu nie upatruje wyłącznie w osobie Sebastiana Kasztelana. Jego zdaniem znacznie poważniejszym problemem pozostaje układ sił w Radzie Miejskiej, w której większość zachowały środowiska tworzące wcześniejszy system władzy. To właśnie ich polityczny dyktat – według przedstawionej podczas spotkania oceny – miał doprowadzić do sytuacji, w której wyborcza zmiana personalna na stanowisku burmistrza nie przełożyła się na zmianę oczekiwaną przez wyborców.
Burmistrz przy wspólnym stole?
Podczas dyskusji pojawiła się również propozycja, aby spróbować doprowadzić do spotkania obecnego burmistrza z jego byłym zastępcą. Z takim pomysłem wystąpił obecny na sali przewodniczący klubu radnych KWW Kwidzyniacy. Propozycja nie spotkała się jednak z większym entuzjazmem uczestników. Sceptycznie odniósł się do niej także Marek Sidor. W jego ocenie próba odbudowania „Kwidzyniaków” ma obecnie większe szanse powodzenia bez udziału Sebastiana Kasztelana.
To stwierdzenie wyznaczyło jeden z najważniejszych politycznie momentów całego spotkania. Oznacza bowiem próbę wyraźnego rozdzielenia dwóch pojęć, które jeszcze dwa lata temu wydawały się nierozłączne: Sebastian Kasztelan i „Kwidzyniacy”. W 2024 roku to ruch był politycznym zapleczem kandydata na burmistrza. Dzisiaj pojawia się koncepcja odwrotna - zachowania i odbudowania ruchu pomimo politycznej drogi obranej przez człowieka, który dzięki niemu objął najważniejszy urząd w mieście.
Nie kolejny komitet na jedne wybory
Wielokrotnie podczas czterogodzinnej dyskusji powracał jeszcze jeden problem. Jeżeli „Kwidzyniacy” mają się odrodzić, nie mogą ponownie stać się wyłącznie komitetem uruchamianym kilka miesięcy przed wyborami. Oddolny ruch społeczny wymaga struktur, ludzi gotowych pracować pomiędzy kolejnymi kampaniami oraz konsekwentnego reagowania na sprawy miasta. Potrzebna jest również większa otwartość na mieszkańców, którzy nie chcą zapisywać się do partii politycznych, ale chcieliby mieć realny wpływ na lokalny samorząd. I właśnie tutaj uczestnicy spotkania dostrzegli największą wartość pierwotnej koncepcji „Kwidzyniaków”. Ponadpartyjność nie powinna oznaczać braku poglądów czy unikania trudnych decyzji. Ma oznaczać skupienie ludzi o różnych przekonaniach wokół konkretnych spraw Kwidzyna. Tego – jak wynikało z dyskusji – zabrakło po wyborach.
We wrześniu kolejny krok
Lipcowe spotkanie nie zakończyło się powołaniem nowych władz, struktur ani formalnymi deklaracjami. I nie taki był jego cel. Miało przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie, czy istnieje jeszcze społeczne zainteresowanie kontynuowaniem projektu „Kwidzyniacy”. Odpowiedź uczestników była jednoznaczna: warto spróbować.
Marek Sidor zapowiedział więc kolejne otwarte spotkanie, które ma odbyć się we wrześniu. Tym razem rozmowa ma być już bardziej konkretna, a jej zasadniczym celem będzie rozpoczęcie budowania rzeczywistych struktur ruchu.
- To dopiero początek - podsumował po lipcowym spotkaniu jego gospodarz. - Dziękuję wszystkim, którzy poświęcili cztery godziny, aby porozmawiać o przyszłości Kwidzyna. Wasza obecność i zaangażowanie pokazują, że mieszkańcom naprawdę zależy na naszym mieście. Teraz czas przełożyć te rozmowy na konkretne działania.
Dwa lata temu „Kwidzyniacy” udowodnili, że lokalny ruch społeczny może wygrać wybory burmistrza. Później okazało się jednak, że wygrać wybory jest łatwiej niż zbudować trwałe środowisko zdolne wpływać na sposób sprawowania władzy przez całą kadencję. Wrześniowe spotkanie może więc być ważniejsze od lipcowego. W lipcu padła odpowiedź na pytanie: „czy warto?”. We wrześniu trzeba będzie odpowiedzieć na znacznie trudniejsze: „jak to zrobić i kto jest gotów wziąć za to odpowiedzialność?”
002
1449 - NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE:
- POMAGAMY 5-LETNIEJ AMELCE (103710)
- Patrycja Jarzynka - 15 lat - Prabuty (101858)
- MISS INTERNETU (rozpoczeliśmy... (99222)
- Karolina Chmielecka - 18 lat - Sztum (98236)
- Modernizacja linii kolejowej (93933)
- NAJWYŻEJ OCENIANE:
- OSTATNIE KOMENTARZE:
- WIĘCEJ






IP: 46.205.209.28
Czy to znaczy, że Burmistrz Sebastian Kasztelan nie jest już "Kwidzyniakiem"?
Czy w związku z tym klub radnych "Kwidzyniacy" popiera burmistrza czy jest w opozycji do niego? A może jest jakaś inna relacja, forma współpracy?
Rozumiem, że udzielenie poparcia Burmistrzowi Sebastianowi Kasztelanowi w przypadku ubiegania się przez niego o drugą kadencję jest mało prawdopodobne, prawda?
IP: 77.218.84.166
Cóż niektórym wystarczy pozwolić mówić a sami się wyeliminują….