Puls Kwidzyna > Wstępniaki
CZY TO JUŻ KAPITULACJA IDEI? (WSTĘPNIAK)
Amerykański reżyser i scenarzysta David O. Russell powiedział kiedyś: „Najtrudniejszą do nauczenia się rzeczą w życiu jest, który most przekroczyć, a który spalić”. Ten cytat chyba najlepiej oddaje nie tylko moje minione dwanaście miesięcy. Przypomnę, że rok temu dobiegał końca pewien etap w ścisłym kierownictwie Urzędu Miejskiego. Burmistrz Sebastian Kasztelan zdecydował się wówczas „przebudować” najbliższe grono swoich współpracowników.
W tym samym czasie na łamach „Nowego Pulsu Kwidzyna” ukazał się tekst Marka Sidora zatytułowany „Biała flaga to symbol”. Można go było odczytać jako osobistą refleksję człowieka, który wiedział już, że jego praca w magistracie znajduje się na absolutnym finiszu. Był to tekst napisany w szczególnym dla niego momencie. Autor odwołał się w nim do „Białej flagi” Republiki i do znaczenia samego symbolu. Pisał o kapitulacji, ale również o czymś znacznie ważniejszym - o „kapitulacji idei”. O sytuacji, w której ktoś odchodzi od swoich pierwotnych założeń, godzi się na kompromis sprzeczny z wcześniejszym programem albo przestaje wierzyć w zmianę, o którą wcześniej zabiegał.
Minął rok. To wystarczająco długo, aby wrócić dziś do tamtego tekstu jak do pewnego dokumentu czasu i zadać pytanie: czy obawy, które można było wówczas odczytać między wierszami, znalazły potwierdzenie w rzeczywistości? Nie chciałabym, aby zabrzmiało to jak rodzinne rozliczenie z burmistrzem albo próba gloryfikowania Marka. Przeciwnie. Po roku próbuję spojrzeć na tamte wydarzenia z dystansu i zadać inne pytanie: kto tak naprawdę wywiesił białą flagę i wobec czego?
Nie pytam już, gdzie są przyjaciele. Pytam, gdzie jest zmiana zapowiadana w kampanii wyborczej. Pytam, co pokazał miniony rok i czy polityczna cena ubiegłorocznych decyzji rzeczywiście przyniosła efekt, który miał je uzasadniać.
„Statek stojący w porcie jest bezpieczny, ale nie po to buduje się statki, by stały w portach” - pisał John A. Shedd. Nie bez powodu (jak zwykle) sięgam po cudze słowa. Także ten cytat dobrze oddaje rzeczywistość.
Sebastian Kasztelan wygrał wybory jako kandydat kojarzony ze zmianą. Po wielu latach rządów tego samego środowiska politycznego oczekiwaliśmy przecież nie tylko zmiany nazwiska na drzwiach gabinetu burmistrza. Liczyliśmy na inny sposób patrzenia na miasto, nowe pomysły, nowe priorytety, a przede wszystkim - odejście od zarządzania Kwidzynem według starych schematów. Tymczasem ubiegłoroczna rekonstrukcja najbliższego otoczenia burmistrza wywołała spore zdziwienie, a jej konsekwencją okazał się swoisty paradoks. Rekonstrukcja personalna nastąpiła, ale niekoniecznie oznaczała rekonstrukcję polityczną czy programową. Z dzisiejszej perspektywy można wręcz postawić pytanie, czy nie doprowadziła do utrwalenia tego, co miało zostać zmienione.
Wówczas - choć byłam przepełniona żalem i pretensjami - dałam się przekonać argumentowi, że burmistrz chce budować współpracę ponad politycznymi podziałami, aby skuteczniej realizować własną wizję miasta. I oczywiście miał prawo dokonać takiego wyboru. Z czasem jednak coraz trudniej było dostrzec samą wizję, która miałaby wyraźnie odróżniać nowe od starego.
Podczas czerwcowej sesji Rady Miejskiej i debaty nad raportem o stanie miasta niezwykle trafną diagnozę postawił radny Strociak, mówiąc krótko: „Jest to, co było”. Później, oceniając politykę obecnych władz, stwierdził, że środowisko burmistrza „weszło w buty Platformy” i w istocie kontynuuje jej politykę.
Trudno o bardziej wymowne podsumowanie. Tym bardziej, że słowa te nie padły gdzieś w kuluarach i nie zostały napisane jako komentarz w mediach społecznościowych. Zabrzmiały podczas jednej z najważniejszych debat w roku - debaty będącej bilansem działalności burmistrza i próbą odpowiedzi na pytanie, dokąd zmierza miasto. Jej finał również skłania do refleksji. Burmistrz nie otrzymał wotum zaufania. Za jego udzieleniem głosowało siedmiu radnych, ośmiu było przeciw, a czterech wstrzymało się od głosu. Nie otrzymał również absolutorium - w tym przypadku siedmiu radnych zagłosowało za, a dwunastu wstrzymało się od głosu.
Oczywiście jest to także arytmetyka i polityka. Brak wotum zaufania czy absolutorium nie oznacza automatycznie, że miasto jest źle zarządzane. To prawda. Ale jeżeli po dwóch latach od wyborów burmistrz słyszy zarzut, że zapowiadana w kampanii zmiana zamieniła się w kontynuację, trudno przejść nad tym do porządku dziennego. Tym bardziej że nie wybieraliśmy wyłącznie nowego burmistrza. Wybieraliśmy zmianę.
Dlatego po roku pozwoliłam sobie wrócić do Markowej „białej flagi”. Jeszcze w lipcu 2025 roku mogła wydawać się przede wszystkim symbolem końca pewnego etapu. Dzisiaj tamten tekst nabiera szerszego, znacznie bardziej niepokojącego znaczenia. Bo trzeba uważać, aby biała flaga nie stała się symbolem czegoś zupełnie innego - kapitulacji przed zmianą. Po dwóch latach kadencji pytanie nie brzmi więc już: kto rządzi Kwidzynem? To wiemy. Pytanie brzmi: gdzie jest ta zmiana, na którą głosowała większość?
Na koniec jeszcze jeden cytat: „Lepiej bez celu iść naprzód niż bez celu stać w miejscu, a z pewnością o niebo lepiej, niż bez celu się cofać”. Andrzej Sapkowski, „Wieża Jaskółki”.
000
248 - NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE:
- POMAGAMY 5-LETNIEJ AMELCE (103710)
- Patrycja Jarzynka - 15 lat - Prabuty (101858)
- MISS INTERNETU (rozpoczeliśmy... (99222)
- Karolina Chmielecka - 18 lat - Sztum (98236)
- Modernizacja linii kolejowej (93933)
- NAJWYŻEJ OCENIANE:
- OSTATNIE KOMENTARZE:
- WIĘCEJ





